Dodaj link do tego mBloga do serwisu Startowy.comDodaj kanał RSS do serwisu Startowy.comRSS
mblog.pl


*Księga*


*Dodaj swoje marzenie :)*


*Inni Czarodzieje*




*Moja Historia...*






*Czym są marzenia...?*


7. [To się nie uda]
2010-09-28 | 15:40:27
autor: uciekajac-w-marzenia | skomentuj (6)

Chłopak spojrzał wyraźnie zaskoczony. Nie spodziewał się tego usłyszeć od Gryfonki. Hermiona patrzyła na niego wielkimi oczami wyczekując jakiegokolwiek słowa. "To sie nie uda' - przeszło przez myśl blondynowi. Odgarnął czułym gestem jeden niesforny kosmyk włosów z twarzy pięknej dziewczyny i pomyślał, że tylko raz się żyje. Pocałował ją, ale nie tak jak do tej pory delikatnie i zmysłowo. To był zupełnie inny pocałunek. Draco całował bardzo pewnie i był przy tym szalenie namiętny.

- To nie jest odpowiedź - powiedziała Hermiona niechętnie przerywając pocałunek.

- Dla mnie jest - opowiedział próbując wrócić do poprzedniej czynności, lecz Gryfonka odwróciła głowe. - Ok, spróbujmy, ale wątpię, że coś z tego wyjdzie. - odparł całkiem normalnym tonem głosu. Nie przepełnionym nienawiścią, ani nie szyderczym.

- Czemu? Jeśli będziesz miał takie podejście to na pewno... - powiedziała lekko zrezygnowana.

- Jesteś szlamą, a ja takich się wystrzegam. - jego głos powrócił do codziennego tonu, czyli nienawistnego.

- Nie nazywaj mnie tak. To że pochodzę z mugolskiej rodziny nie ma żadnego wpływu na moją osobowość- dziewczyna wzdrygnęła się na słowo szlama. Jeśli mieli być ze sobą w żadnym wypadku nie mógł jej tak nazywać.

- Postaram sie. Nikomu ani słowa o nas, bo jak dojdzie do mojego ojca, że jestem z szlamą... - nie dokończył odwracając wzrok, jednak dziewczyna domyśliła się, że nic miłego go nie spotka. Miła atmosfera prysła.

- Popływamy? - zaproponowała dziewczyna, a chłopak przytaknął jej nie odzywając się.

* * *

Gdy Hermiona wróciła do dormitorium była już godzina 2 w nocy. Draco odprowadził ją pod sam obraz Grubej Damy, trzymając ją za rękę i nie szczędząc pocałunków.

- Dziewczyny obudźcie sie - prawie krzyknęła potrząsając Ginny. Dziewczyny bardzo niechętnie podniosły się z łóżka, zdziwione godziną o której przyjaciółka je budzi. Hermiona sama usiadła na swoim łóżku i zaczęła wszystko po kolei opowiadać, nie pomijając ani jednej chwili. Streściła im również jak według niej Ślizgon fantastycznie całuje. Powiedziała im także żeby pod żadnym pozorem nikomu o nich nie mówiły. Przyjaciółki rozmowę skończyły nad ranem. Jessica i Ginny padły na swoje łóżka jak zabite, a Hermiona pomimo zmęczenia nie mogła zasnąć. Była zbyt podekscytowana.

6. [Takie tam.]
2010-09-18 | 16:24:48
autor: uciekajac-w-marzenia | skomentuj (9)
× × ×
Wybaczcie za dużą ilość dialogów ale inaczej tego napisać nie mogłam  ;) Należy mi się bicie od Amiss- jestem na to przygotowana ;)
× × ×
 
Minął tydzień od przyjazdu nowych uczniów, a Jess i Hermiona stały się nierozłączne, co niezbyt przypadło Ginny do gustu. Z Jessicą obyło się bez większego szumu, jednak Oliver odrazu zyskał szerokie grono adoratorek. Wśród czwarto-, piąto- i szóstoklasistek istniał tylko jeden temat: Draco Malfoy i Oliver Darnell. Budzili sensacje czasami nawet większą niż słynny Harry Potter. W Hermionie aż się gotowało gdy widziała gromadke dziewczyn zalecających się do Blondyna, jednak zawsze Jess ją uspokajała.
- Herm, wiem że sama na głowie masz jednego chłopaka, ale chciałam Cie o coś prosić - zaczęła Jessica gdy leżały we dwie na błoniach.
- Tak? - spytała jakby od niechcenia dziewczyna spodziewając się, że powie coś o Oliverze.
- Bo wiesz chodzi o... Rona. - Hermiona natychmiast wstala i z szerokim uśmiechem spojrzała na dziewczyne. Pare dni temu sam rudowłosy powiedział jej że Jessica ma bardzo ładne oczy. - No co? - spytała wyraźnie onieśmielona.
- Wiesz, ty nie jesteś Ronowi obojętna.... tak myśle. - powiedziawszy to Hermiona jeszcze szerzej się uśmiechnęła. Znała Rona od 6 lat, kłócili się często ale bądźco bądź zależało jej na szczęściu przyjaciela. Dziewczyny dyskutowały o Ronie bardzo długo. Gdy niebo zaczęło przybierać granatowy odcień i zrobiło się już całkiem chłodno postanowiły wracać do dormitorium.
- Oj... - jęknęła Jess patrząc w prawo. Hermiona odruchowo spojrzała się w ów stronę i zalał ją fala gorąca. Zobaczyła Draco z jakąś wcale nie brzydką Krukonką. - Chodź - dodała szybko widząc minę koleżanki i ciągnąc ją za rękaw.
- Znasz się na facetach - powiedziała Hermiona gdy tylko znalazły się w zamku. Widziała jak Malfoy na nią patrzył równocześnie flirtując z inną dziewczyną.
- Ja? - spytała blondynka.
- Czemu on się tak zachowuje, czego on ode mnie chce? - spytała ignorując pytanie dziewczyny.
- Myślę, że on sam nie wie czego chce.
Końcówka dnia minęła w ciszy. Ginny i Hermiona leżały na łóżku pogrążając się marzeniach, a Jess gdzieś zniknęła.
Następnego dnia obie były jakieś smutne, tylko Jess tryskała radością. Z okazji, że była sobota na śniadaniu zmówili się, że udadzą się razem z chłopakami do Hogsmade
- Gdzie wczoraj byłaś? - spytała Ginny, a Jess się zarumieniła.
- Z Ronem - odpowiedziała Hermiona zazdroszcząc koleżance.
Ginny jednynie bacznie się przyjrzała koleżance i nic nie odpowiedziała. Ostatnio coraz bardziej doskwierała jej samotność, zauważyła, że Hermiona chętniej spędza czas z rówieśniczką odsuwając się od niej, Harry'ego i Rona, którzy widząc to również woleli spędzać czas sami niż z Ginny. Było jej bardzo przykro, bo w końcu najlepsi przyjaciele sprawiali jej największy ból. W kryzysowych momentach obmyślała plan co by tu zrobić aby i oni poczuli się tak jak ona, ale z natury łagodna Weasley'ówna w pore opamiętywała się.
- Proponuje Kremowe Piwo na rozgrzewke bo dziś jest fatalna pogoda - rzucił Ron, który był zagorzałym wielbicielem Kremowego Piwa. Wszyscy się zgodzili i szybkim krokiem ruszyli w stronę Pubu Pod Trzema Miotłami. Jak zwykle przy takich spotkaniach śmiali się ze wszystkiego.
- Ginny, a czy ty nie jesteś przypadkiem za młoda, żeby pić tyle Kremowego Piwa - wtrącił Ron przy trzeciej butelce. Ginny natychmiast się zaczewieniła.
- Daj spokój Ron, ile ty miałeś lat jak wypijałeś po pare butelek? - wtrąciła Hermiona broniąc przyjaciółki. Nie minęła chwila gdy Ron znów zaatakował.
- Jesteś wytapetowana jak lalka. Idź się umyj. - Hermiona spojrzała zaskoczona na Rona, a Harry parsknął śmiechem. Rudowłosa czerwona jak cegła wstała energicznie i wybiegła. "Co się z nim dzieje?" - zadała sobie pytanie Gryfonka.
- Co jest z tobą nie tak? - spytała wkurzona - Ona jest zaledwie rok młodsza od nas.
- Jest moją siostrą - bronił się Ron.
- Ona jest również kobietą, przydałoby ci się wiecej taktu, - Jako, że atmosfera nieprzyjemnie zgęstniała przyjaciele zapłacili rachunek i w milczeniu udali się do zamku. Po drodze Jessica namówiła Hermionę aby potajemnie poszły dziś do łazienki prefektów wziąć kąpiel.
W dormitorium zastały płaczącą Ginny, która na ich widok wyrzuciła z siebie wszystkie smutki.
- Ginny, to jest facet, nie oczekuj od niego delikatności - pocieszała ją Hermiona.
- Czy musiał zrobić to przy Harrym? Tak mnie poniżyć na jego oczach? - płakała. Jess nie wiedząc co powiedzieć obserwowała przyjaciółki.
- Chcesz iść dziś z nami na relaksującą kąpiel do łazienki prefektów? - spytała wkońcu blondynka.
- Nie. Pozwólcie, że poumieram dziś w samotności. Tego mi trzeba.
Dziewczyny nie wiedząc jak pocieszyć młodszą przyjaciółkę, przebrały się w kostiumy zakładając na wierzch ubrania. Było jeszcze za wcześnie więc do godziny 23 czytały sobie ksiązki. Gdy wybiła oczekiwana godzina zostawiły śpiącą już Ginny i wyszły. W Pokoju Wspólnym siedzieli Ron i Harry. Rudy szybkim krokiem do nas podszedł.
- Jess... ja... czy może poszlibyśmy na błonia? - spytał
- Teraz? - odparła zaskoczona patrząc na Hermionę. Dziewczyna dała jej znać aby poszła z nim.
"A więc czeka mnie samotna, relaksująca kąpiel" - pomyślała dziewczyna i udała się do łazienki prefektów. Weszła stanęła przed lustrem, zdjęła ubranie i związała włosy.
- Granger - usłyszała znajomy głos dochodzący z drugiego końca basenu. Odwróciła się i zobaczyła jego właściciela.
- Uwierz mi, że nie mam zamiaru rezygnować z przyjemnej kąpieli tylko z powodu twojej obecności - powiedziawszy to weszła do ciepłej wody, nad którą unosiła się para. Jej twraz odrazu przybrała piękny, brzoskwiniowy odcień i zaczęła się delikatnie błyszczeć. Chłopak zaczął płynąć w jej stronę, a dziewczyna odsunęła się pod ścianę basenu sądząc, że chłopak będzie chciał wyjść. Stanął na przeciwko niej.
- Jak tam z Harrym? - spytał
- Doskonale wiesz, że z nim nie jestem. - odparła dziewczyna, chcąc odpłynąć. Draco przytrzymał ją za rękę. 
- Czemu jesteś na mnie zła? - spytał z typowym dla siebie uśmiechem na twarzy. - źle Ci było ostatnio? - spytał przybliżając się do Gryfonki.
- Odsuń się - prawie warknęła - nie jestem zła. Dałam sobie spokój i już.
Chłopak spojrzał zaskoczony, ale szybko zmył ten wyraz ze swojej twarzy. Przejechał swoją ręką po ciele dziewczyny, którą przeszedł widoczny dreszcz.
- Napewno? - spytał a na jego usta znów wpłynął arogancki uśmiech, który Hermiona uwielbiała i jednocześnie całym sercem nie nawidziła.
- Malfoy, do jasnej cholery, określ się najpierw czego chcesz - chłopak spojrzał na nią i znów to samo. To ciepłe spojrzenie, które zmiękczało jej nogi. I pomimo swojego wcześniejszego postanowienia zapragnęła go pocałować. "Dlaczego on?" - pytała sama siebie w myślach "Dlaczego padło na niego?"
- A ty czego chcesz Granger? - spytał. Jego oczy wyrażały coś nieznanego Hermionie, jednak ton głosu był taki sam, niezmienny, przepełniony nienawiścią. Patrzyli się na siebie w milczeniu, Blondyn z cierpliwością czekał na odpowiedź. Miał mokre włosy, zaczesane do tyłu i wyglądał nieziemsko. Zresztą jak zwykle. "Raz się żyje" - pomyślała Gryfonka. Patrzyli jeszcze chwile na siebie, Malfoy zaczął zbliżać twarz aby ją pocałować nie wytrzymując napięcia.
- Ciebie - powiedziała ledwo słyszalnym szeptem Hermiona - Chcę z Tobą być, Draco. 
5. [Nowi goście w Hogwarcie...]
2010-09-14 | 00:40:01
autor: uciekajac-w-marzenia | skomentuj (10)
× × ×

Załatwmy pewne sprawy organizacyjne, które niestety są niezbędne. Błagam przeczytajcie to gdyż to jest o was i dla was:) Po pierwsze muszę wam oznajmić, że swoją przygodę z Harrym Potterem zakończyłam na V części gdyż po śmierci Syriusza (którą bardzo osobiście przeżyłam xd)odechciało mi się czytać, nie wiem czemu, ale tak i już. Zmierzam do tego, że nie bardzo orientuje się na bieżąco (tylko z Wikipedii wiem kim jest Zabini o którym tak często piszecie). Dalej, moje opowiadanie powstało wieki temu (no jakieś 5lat) kiedy prowadziłam innego bloga, teraz trochę zmieniłam fabułę, ale staram się zachować pewne czynniki. Także choćby się waliło i paliło nic tu nie mogę zmienić. 

Najważniejsze co to chciałabym odnieść się do komentarza, który wręcz mnie uskrzydlił, ktoś stwierdził ze zakochał się w moim opowiadaniu ;] to bardzo bardzo miłe wiedzieć, że jednak nie pisze się dla samej siebie. Moje opowiadanie także się w tobie zakochało xD Chciałabym też podziękować surowej Amiss której szczere opinie (takie lubię ;)) a także koleżeńskie zachęcanie sprawia, że to wszystko dodaje mi energii i rosnę w siłę :D Gorąco polecam jej bloga :) (jest w linkach w dziale 'Najlepsi z najlepszych' pierwszy link od góry - biorę 5 zł prowizji za każdego nowego fana xD). Dobra, a teraz poważniej, chciałam oznajmić, że śledzę wiele blogów szczególnie tych nowych (gdyż nie zawsze mam chęci na czytanie od początku) i zrozumcie, że nie jestem w stanie zapamiętać wszystkich adresów, więc jeśli to nie będzie dla was problem, przy informowaniu mnie o NN podajcie też adres :) Bo naprawdę nie robiłam sobie tylko reklamy ;p. Jest jeszcze mnóstwo rzeczy o których chciałabym wspomnieć, ale to przy okazji. Pozdrawiam i bierta sie do czytania:)

× × ×

Minął już ponad tydzień od spotkania Malfoya i Hermiony na błoniach. Niestety (lub i 'stety') Dracon porzucił Lenę, która zdając się na swoją intuicję obwiniła o wszystko Hermione, nazywając ją 'dwulicową i zakłamaną kujonicą' stwierdziła, że ją też w końcu rzuci, po czym spakowała swoje rzeczy i zmieniła dormitorium.Zabolało to Hermionę, w końcu to była jej przyjaciółka. Ale czy prawdziwej przyjaciółce robi się takie rzeczy? Odbija się chłopaka? Ginny oczywiście zachowała się jak najprawdziwsza z prawdziwych przyjaciółek mówiąc zwięźle i na temat 'olej ją'. Hermiona liczyła na to, że po ich rozstaniu Draco zrobi krok ku temu by ich chwilowe szczęście którego doznali stało się czymś stałym, jednak Ślizgon nie przejawiał ku temu póki co najmniejszych chęci.

- Idziemy dziś do Hogsmade? - spytał Ron przy śniadaniu, a jedzenie wprost wylewało mu się z buzi. Zazwyczaj poważna i przepełniona wstrętem do nawyków rudowłosego przyjaciela Hermiona parsknęła śmiechem.

- Ronaldzie, ile razy ja mam ci jeszcze powtarzać, nie mów z pełną buzią bo ci jedzenie ucieka.- powiedziała uśmiechając się serdecznie do chłopaka - Jak dla mnie bomba. Z chęcią oderwę się od szkoły. - Ginny przeżuwając tosta, kiwnęła głową na tak. Jako, że Ron i Harry byli jak papużki nierozłączki oczywiste było, że on również będzie obecny. Cała trójka przyjaciół po skończonym śniadaniu udała się pod salę od eliksirów. Hermiona jak zwykle starała się nie patrzeć w stronę Malfoya, którego głos wyłapywała ponad tłumem. Weszli w końcu do klasy, a Lena złośliwie zajęła jej miejsce pomiędzy Harrym i Ronem szepcząc 'umożliwiam ci posadzenie tyłka obok ukochanego'. Hermione bardzo bolało to w jaki sposób odnosiła się do niej Lena. Nie chciała tego, nie tak to wszystko miało się potoczyć. Chcąc nie chcąc usiadła koło Boskiego Blondyna rzucając mu krótkie 'cześć'.

- Cześć - oprał jakby oschle Ślizgon? Hermiona spojrzała zdziwiona na niego, ale nie odezwała się ignorując jego humor. "Czy on do jasnej cholery jest w ciąży?" - spytała sama siebie w duchu i niepohamowanie parsknęła śmiechem.

- Powiedziałem coś zabawnego, Granger? - warknął Snape, a Gryfonka momentalnie przywróciła się do porządku.

- Nie, profesorze, przepraszam za moje zachowanie - odpowiedziała najpokorniej jak potrafiła.

Po chwili do sali wpadła McGonagall, oznajmiła, że prefekci mają po lekcjach niezwłocznie się do niej udać i wyskoczyła z sali jak poparzona. Oczy czarodziejów wypełniających sale zwróciły się ku Hermionie i Draconowi.Reszta lekcji minęła bez większego zarzutu i choć Gryfonce dopisywał nadzwyczajny humor (po wyobrażeniu sobie Malfoya w ciąży) minimalna część jej serca krzyczała z bólu. Po lekcjach udała się do gabinetu pod którym stał już Ślizgon. Na jego widok Hermione ścisnęło w żołądku. Koszule miał rozpiętą co najmniej o dwa guziki za dużo, krawat poluzowany wręcz do granic wytrzymałości luzacko zwisał, a włosy które zazwyczaj gładko opadały mu na czoło teraz były zmierzwione. Wyglądał wprost nieziemsko.

- CZY TY masz zamiar ubrany w taki sposób udać się do gabinetu profesor McGonagall? - spytała Gryfonka.

-  A CZY TY mogłabyś nie mówić do mnie tak oficjalnym tonem? - odparł próbując naśladować jej ton.

- Boo? 

- Boo mi się to nie podoba. -  powiedział chłodno.

- A mi się nie podoba to jak wyglądasz - odparła dziewczyna biorąc się za poprawianie jego ubiory - Ty jako prefekt reprezentujesz swój dom, a wyglądasz jak niechluj. - Po tych słowach drzwi otworzyły się. Na ustach McGonagall pojawił się ledwo widoczny uśmiech gdy ich zobaczyła. Gestem zaprosiła ich do środka i zamknęła drzwi. W jej gabinecie siedziała dziewczyna i chłopak, których do tej pory Hermiona w szkole nie widziała.

- To są uczniowie, którzy z różnych przyczyn musieli przenieść się do Hogwartu. Jessica Cabot oraz Oliver Darnell - zaczęła bez zbędnych wstępów. Hermiona zmierzyła dziewczynie uważnym wzrokiem. Miała piękne blond włosy sięgające prawie do pasa i delikatnie podwinięte na końcach, twarz bardzo sympatyczną i promienną, miała niebieskie oczy, lekko haczykowaty nos i cienkie usta. Nie była jakąś oszałamiającą pięknością, ale miała swój urok. Chłopak natomiast wydawał się bardzo ale to bardzo tajemniczy co odrazu zaintrygowało Hermionę. Włosy miał krótkie, kruczoczarne co podkreślało jego bladą cerę, zielone oczy umiejscowione blisko nosa i sine wręcz ale zdecydowanie pełniejsze usta od dziewczyny. Nie był przystojny tak bardzo jak Draco, ale miał w sobie coś, że dziewczyna chciała poznać go bliżej  - W tym momencie waszym zadaniem jest potraktowanie ich jak pierwszorocznych uczniów, to znaczy oprowadzicie ich po zamku, nauczycie podstawowych zasad i skierujecie do Pokojów Wspólnych. Nie bez powodu wybrałam Was. Hermiono, Jessica trafiła do Gryffindoru, a jako że w twoim dormitorium zwolniło się miejsce będzie jeszcze łatwiej ci ją zaaklimatyzować. Natomiast Pan, Panie Malfoy z pewnością sobie poradzi. - Bacznie przyjrzała się uczniom którzy nie kryli zdziwienia i zwróciła się do nowych. - Życzę miłego zwiedzania, z pewnością nie zapamiętacie wiele dlatego radzę wam się trzymać na początku nowych kolegów i nie wybierać się na samotne przechadzki po zamku.

Zapadła niezręczna cisza, którą przerwała Hermiona mówiąc że w takim razie pora się zbierać gdyż jest mało czasu. Po wyjściu z gabinetu zaczęła kłaść dziewczynie do głowy cały regulamin szkoły i ogólne zasady panujące tu lecz nie udokumentowane na żadnym pergaminie, takie między-uczniowskie zasady.

- To może najpierw do Hogsmade na kremowe piwo? - Spytał głośno blondyn, marnując prace Hermiony i przywracając się do poprzedniego wyglądu.

- Draconie, chociaż raz spróbuj zachować się na miarę prefekta i pomyśleć racjonalnie - odpowiedziała Hermiona i ruszyła szybciej z Jessicą, która zadawała mnóstwo pytań.

- Czy ona zawsze jest taka nadęta? - spytał Oliver Malfoya. Hermiona była na tyle daleko, że nie mogła już tego usłyszeć

- Nie - odparł krótko Ślizgon przywołując w pamięci jej pocałunki i uśmiechając się przy tym ledwo widocznie. 

4. [Bezcenna chwila szcęścia...]
2010-09-11 | 15:29:48
autor: uciekajac-w-marzenia | skomentuj (3)

Dni mijały, a Malfoy traktował Hermionę jak powietrze. Dziewczyna popadała w obłęd, kompletnie nie wiedziała co ma robić, tak bardzo pragnęła jego obecności. Coraz rzadziej zaglądała do książek, a coraz częściej spędzała czas na błoniach, godzinami wpatrując się w jezioro i przypominając sobie jego pocałunek. Odsunęła się od przyjaciół spędzając czas w samotności i uciekając w marzenia...

Ginny najbardziej martwiła się o przyjaciółkę, widząc jak ona cierpi sama bardzo cierpiała wlacząc ze sobą by nie pójść do Malfoya i nie kazać mu się ogarnąć. Wiedziała jednak, że takim zachowaniem może wszystko popsuć i nieingerując w ich uczucie musi patrzeć na jej cierpienie.

Lena pomimo tego, że była bardzo powierzchowna zaczeła dostrzegać, że z Hermioną i jej chłopakiem dzieje się coś nie tak. Hermiona była bardzo osowiała, a Draco przestał zwracać na nią uwagę i traktował ją jak zabwkę. Dziewczyna bardzo często podejrzewała, że ich zachowanie ma coś ze sobą wspólnego, ale tłumaczyła sobie to wielką zazdrością o Draco i głupim szukaniem przyczyny jego zachowania. Nie postanowiła jednak porozmawiać z przyjaciółką na temat jej problemów bo stwierdziła, że sama ma większe i nikt z nią nie rozmawia.

Harry i Ron jak to faceci praktycznie nic nie zauważyli.

Natomiast, głowny sprawca zdarzenia, Draco Malfoy, również nie wiedział co się dzieje. Nienawidził Hermiony i czuł to, ale czuł także jakąś niewyjaśnioną siłę, która ciągnęła go do niej. Jej spojrzenie, tak delikatne, ciepłe i zarazem tajemnicze sprawiało, że zapominał o wszystkim co do niej żywi, najnormalniej w świecie pragnąc jej. Nie potrafił sobie wytłumaczyć dlaczego wtedy w łazience tak się zachował, przez gardło nie chciało mu przejść jakiekolwiek słowo obrażające ją. Karcił się w duchu, za kązdym razem gdy o niej pomyślał, a jednocześnie nocami uciekał do tamtego dnia przypominając sobie delikatne usta Gryfonki i jej strach, który działał na chłopaka jak afrodyzjak. Był pewnym siebie podrywaczem, jednak Heriona różniła się od wszystkich innych dziewczyn i nie wiedział jak ona to wszystko odczuwa, dlatego postanowił, że będzie jej unikał, nie robiąc z siebie debila.

Hermiona musiała sama borykać się ze swoimi problemami. Po paru dniach postanowiła, że przecież nie może popadać w obłęd przez jakiegoś chłopaka i zaczęła stopniowo powracać do rzeczywistości, znów tłumacząc sobie, że nigdy nie będzie z Malfoyem. Zapewniła Ginny, że wróciła do siebie i obiecała jej że nigdy ale przenigdy więcej nie zachowa się wten sposób. Nie potrafiła jednak zrezygnować z samotnych wieczornych spacerów po błoniach i wyciszających chwil spędzonych na skraju jeziora, gdzie długimi chwilami wpatrywała się w swoje odbicie. Niecałe dwa tygodnie po zdarzeniu, które zostanie w pamięci Gryfonki już do końca życia, Hermiona wybrała się w swoje ulubione miejsce na błoniach. Usiadła pod drzewem chowając się przy okazji przed delikatnymi kroplami wieczornej mżawki, typowej dla tej pory roku,i znów uciekając myślami do pamiętnego zdarzenia.

Tymaczasem Malfoy, odprowadziwszy Lenę pod Pokój Wspólny, postanowił, że przejdzie się po błoniach i sprawdzi czy żaden dzieciak się nie zapomniał. Dostrzegł osobę siedzącą pod drzewem, nabrał powietrza w płuca, przyjął pewną siebie postawę i ruszył w ową stronę. Im bliżej był, tym bardziej osoba ta przypominała mu piękną Gryfonkę, jednak momentalnie wyrzucał jej obraz z myśli. Gdy stanął kilkadziesiąt centymetrów od niej, pożąłował, że wogóle wyszedł na te 'cholerne' błonia.

- Co tu robisz o tej porze? - spytał siląc się na jaknajbardziej oficjalny ton głosu. Hermiona zamarła usłyszawszy jego głos, jednak nie mogła milczeć w nieskończoność.

- Siędzę, nie widać? - odpowiedziała odwracając się do chłopaka. Miała nadzieję, że gdy jej odpowiedź zabrzmi oschle odpuści sobie i pójdzie w swoją stronę. Chłopak jednak nie odpuścił i usiadł koło niej. Hermiona starała nie patrzeć się w jego oczy.

- Jeśli chodzi o to w łazience... - zaczął niepewnie chłopak

- Już zapomniałam - powiedziała dziewczyna, marząc o tym by to powtórzył. Znów zapadła cisza.

- I Lenie też nic nie mów - dodał po jakimś czasie.

- Nie mam zamiaru - odpowiedziała dziewczyna i nie mogąc się powstrzymać, spojrzała na niego. Wyglądał tak cudownie w blasku księżyca.

- A więc czemu nie chcesz mi jak zwykle dogryźć? - spytał ożywiony badawczo przyglądając sie Hermionie. Ich spojrzenia się spotkały, jednak nie splotły się tak cudownie jak ostatnio. Jego spojrzenie było płytkie.

- Wiedziałam, że ją zranisz, prędzej czy później, nawet ją o tym poinformowałam, ale skoro jest na tyle głupia, że ci zaufała i z tobą jest to jej problem. - nie wiedzieć czemu w dziewczynie zaczęłą narastać złość - i dla twojej informacji, wcale nie zapomniałam o tym incydencie w łazience. Jeśli myślisz, że możesz sobie od tak o pchać mnie i całować bez pozwolenia to się grubo mylisz! - krzyczała dziewczyna, a Draco coraz bardziej sie uśmiechał, podobała mu się jeszcze bardziej kiedy się złościła.

- A czy w tej chwili mi pozwolisz? - uśmiechnął się do niej arogancko, spodziewając się odmowy, ale zbliżając powoli i przekrzywiając głowę w prawo. Już miała powiedzieć nie, kiedy coś ścisnęło ją za serce. Po co ma udawać, że jest na niego zła skoro tak nie jest, i po co ma sobie odmawiać czegoś czego pragnie całym sercem.

- Tak... - szepnęła ku zdziwieniu ślizgona i równocześnie zamknęli oczy oddając się tej magicznej chwili. W tym momencie nic nie było w stanie ich rozdzielić, oboje dostawali to czego pragnęli, zapominając o tym ,że są wrogami i że ich uczucie nie ma żadnych szans. Wcale o tym nie myśleli, liczyło się dla nich to co działo się teraz. Czuli, że gdyprzestaną się całować całą magia chwili pryśnie i będzie tak jak wcześniej, dlatego odwlekali to najdłużej jak się dało. Nie mogli jednak wiecznie tu siedzieć, narażali się. Decyzję podjęła Hermiona niechętnie kończąc ten szalony, namiętny i delikatny pocałunek. Patrzyli się na siebie nie wiedząc co powiedzieć, lecz po chwili oboje się uśmiechali bowiem doznali krótkiego lecz jakże silnego uczucia szczęscia.

3. [ Tak bardzo Cie nienawidzę...]
2010-09-07 | 11:31:52
autor: uciekajac-w-marzenia | skomentuj (10)

"Hermiono Granger opanuj się, on jest twoim największym wrogiem...", "Ale ma takie piękne oczy..." - kłębiły się myśli w głowie dziewczyny. I oto stało się. Kujonka, twierdząca, że żaden chłopak w tej szkole nie zasługuje na jej uwagę, zadurzyła się i to poważnie. Niestety z góry wiedziała, że obiekt jej westchnień jest dla niej równie nieosiągalny co Brad Pitt. "Dlaczego akurat on?" - zadawała sobie w kółko pytanie Hermiona, zapominając totalnie o otaczającym świecie.

- Czego chciał od ciebie Draco? - spytała Lena szarpiąc ją za rękaw szaty.

- Ksiązke zostawiłam na ławce, po prostu mi oddał.

- Tak po prostu ci ją oddał? tak? - spytała bardzo podejrzliwie Lena - o czym rozmawialiście?

- Weź się uspokój oddał mi książke i już, jeśli chcesz być o kogoś zazdrosna to może o tą głupią Pansy? - spytała poirytowana Hermiona i ruszyła dalej. "No tak, jeszcze jest to facet mojej przyjaciółki...".

Nie wiedzieć kiedy skończyły się lekcje, na których Hermiona pierwszy raz w życiu nie uważała.

- Idziemy na błonia spytał Harry?

- Możemy iść - odparła Hermiona - ale ja się muszę przebrać bo w tej szacie to się ugotuje.

- Ja tak samo - dodała Ginny.

- Ok, to widzimy się pod drzewem.

- Ja nie idę, musze napisac to głupie wypracowanie dla Snape'a - powiedziała Lena ze skwaszoną miną. Nikt nie skomentował, każdy rozszedł się w swoją stronę. Hermiona mając na uwadze słowa Harry'ego założyła ładnie wycięty kremowy sweterek podkreślający jej atuty, spódniczke jeansową oraz proste, czarne legginsy - jako, że jeszcze nie była na tyle odważna by ich nie założyć. Ginny pomogła zrobić jej delikatny makijaż.

- Wyglądasz fantastycznie - powiedziała Ginny ewidentnie dumna ze swojego 'dzieła'. Poszły do chłopców siedzących przy drzewie. Po drodze Hermiona złapała kilka spojrzeń chłopców.

- To dlatego, że nie wyglądasz jak kujonica - szepnęła Ginny puszczając oko Hermionie.

Harry i Ron leżeli na trawie i opalali się. Kiedy dziewczyny podeszły chłopcy nie mogli nadziwić się nowym wyglądem Hermiony, jednak po chwili temat zszedł na zupełnie inny tor.

- On jest taki niewyobrażalnie głupi - skwitowała Gryfonka Malfoya, który właśnie dokuczał jakiemuś dzieciakowi.

- Co zrobisz? - spytał niewzruszony Harry.

- A właśnie, że zrobie. - Dziewczyna wstała, sama niewiedziała co nią kieruje, ale chciała być bliżej niego a przy okazji zachowując resztki zimnej krwi 'dosrać' mu.

- Malfoy - krzyknęła wyzywająco. Chłopak oderwał się od sojego pasjonującego zajęcia. Zmierzył Gryfonkę od góry do dołu i zpowrotem. 

- Czego Granger? - spytał uśmiechnięty. Dziewczyna zaczęła się do niego zbliżać krzycząc

- Czy uważasz, że skoro jesteś w ostatniej klasie to możesz bezkarnie znęcać się nad młodszymi?! - była coraz bliżej niego trzymając różdżkę w gotowości.

- Idź niańczyć Pottera, Granger.

- Harry w przeciwieństwie do Ciebie nie potzrebuje niańki. - Ich twarze były zaledwie kilkanaście centymetrów od siebie. Hermiona patrzyła się w lodowatą toń jego spojrzenia i nie mogła oderwać wzroku, Ślizgon również zapatrzył się głęboko w jej orzechowe oczy. Jego spojrzenie robiło się ciepłe, a Hermiona poczuła jakąś dziwną więź z nim, mały głosik w jej sercu mówił 'Pocałuj go' jednak rozum zdecydowanie tego odradzał, tak więc Hermiona toczyła niewielką wojnę w sobie. Nie wiedziała ile tak stali, ale pragnęła by już wiecznie tak patrzył na nią.

- Chcesz nią zostać? - spytał ze swoim ironicznym uśmieszkiem, jego spojrzenie znów było lodowate i przepełnione nienawiścią. Hermiona szepnęła tylko zaklęcie, po którym różdżka Malfoya przeleciała kilka metrów, odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę przyjaciół z uśmiechem na twarzy.

- Jeszcze się policzymy, Granger! - krzyknął za nią Malfoy, ale Gryfonka zignorowała to. Nic nie było w stanie popsuć jej dzisiaj humoru. To jego spojrzenie dało jej energii na dobrych pare dni.

- Ładnie go zmiażdżyłaś, Hermi! - krzyknęła Ginny.

- Należało mu się - powiedziała Hermiona, znów czuła potężne bicie serca i te szalone motyle w brzuchu - Skoczymy może do Hogsmade?

- Dobry pomysł - powiedział Ron i momentalnie podniósł się. Chłopcy ruszyli przodem.

- Następnym razem go pocałuj - szepnęła Ginny puszczając Hermionie oko. Dziewczynę przeszła fala gorąca, jednak nic po sobie nie pokazała.

- Kogo? - spytała z wielce udawanym zdziwieniem.

- No Malfoya - powiedziała zbyt głośno, bo chłopcy się obejrzeli. - Ciii... - mruknęła sama do siebie.

- Nie wiem o co Ci chodzi - odparała Hermiona lecz nie mogła powstrzymać uśmiechu.

- Kochana, na kilometr czuć od was zauroczenie. Tak fantastycznie na Ciebie patrzył ile ja bym dała żeby Harry tak na mnie patrzył. Harry powiedział że jeszcze chwile by się na ciebie tak patrzył to by mu krzywde zrobił.

- Wracając do tematu to Ginny wyobraź sobie co by się stało jakbym go pocałowała. To nie ma sensu - Dziewczna posmutniała.

- Ależ Hermiona, mojemu bratu każerz się nie poddawać a sama co robisz?

- Twój brat zabujał się w przyjaciółce a nie w swoim wrogu - stwierdziła Hermiona. - Jest wielka różnica bo...

- ... bo Malfoy na ciebie leci a Lena na Rona nie.

- Ginny, opanuj się i zastanów. MALFOY nie może na mnie lecieć bo JESTEM MUGOLKĄ, to jest istotny fakt który eliminuje mnie z gry. O czym my wogóle rozmawiamy ja go nienawidzę.

Wycieczka do Hogsmade minęła bardzo pomyślnie, choć Ron wypił za dużo Kremowego Piwa i w drodze porotnej często musiał się zatrzymywać.

* * *

- Hermiona wstawaj bo znowu zaśpisz - budziła przyjaciółkę Lena.

- Która godzina?

- 6, wstawaj, musimy pogadać.

Hermiona powoli i niechętnie wstała. Lena zaciągnęła ją do łazienki.

- Co się wydarzylo wczoraj na błoniach?

- Zależ co masz na myśli. - powiedziała ziewając Hermiona.

- Wszystko co dotyczy Ciebie i Malfoya, jakieś dwie gówniary w bibliotece o was przejęcie rozmwiały - Lena była wkurzona.

- Słucham?

- To co słyszałaś. Draco jest zajęty więc go nie podrywaj.

- Lena, czy ty się z choinki urwałaś? Ja go nienawidze.  - Lena głęboko się zamyśliła.

-Mówiły, że wyglądaliście jakbyście się mieli zaraz całować....

- Podczas kłotni? Zastanów się zanim coś palniesz - skwitowała Hermiona i wyszła. Skierowała się do łazienki prefektów. Bardzo zdenerwowało ją ta co powiedziała Lena.

Weszła do łazienki i zobaczyła nikogo innego jak Malfoya w samym ręczniku.

- Przepraszam, myślałam że nikogo nie ma - powiedziała i odrazu zaczęła się zastanawiać czemu ona go przeprasza.

- Już wychodze - powiedział jakby nigdy nic. Podszedł do niej i pchnął ją na ścianę. - Miałem kocioł przez ciebie - powiedział blokując jej jakąkolwiek drogę ucieczki.

- Jaki kocioł? Odsuń się - chłopak ani drgnął.

- Lenka sie wkurzyła o wczoraj.

- Nie miała o co, no nie? - spytała Gryfonka, była bardzo wystraszona, Draco zbliżył twarz do jej ucha i szepnął:

- Miała... - spojrzał na nią swoim najcieplejszym spojrzeniem jakim mógł, wprost tonął w jej oczach.

- Tak bardzo Cie nienawidze Mal... - nie zdążyła nic więcej powiedzieć. Draco po prostu ją pocałował, delikatnie ale namiętnie. Pod dziewczyną ugięły się nogi, ale odwzajemniła pocałunek karcąc się w myślach. Pragnęła aby ta chwila trwała wiecznie, był taki czuły, jak nie on. Kiedy oderwał się od niej spojrzał jeszcze raz w jej oczy, uśmiechnął się ironicznie i odszedł. "To się nie dzieje naprawdę". Wciąż stała pod ścianą tam gdzie pozostawił ją samą sobie blondyn."On mnie nie pocałował, ani ja jego, fata-morgana". Dziewczyna błyskawicznie się przebrała i pognała ile sił w nogach do swojego dormitorium. Leny nie było.

- Ginny! Obudź się błagam muszę ci coś powiedzieć.

- Hermiona, jest za wcześnie.

- Błagam zrób to dla mnie i wstawaj.

Z niezbyt zadowoloną miną rudowłosa wstała. Zaspane oczy szeroko otworzyły się gdy zobaczyła rumieńce na twarzy Hermiony?

- Co ty... - zdążyła powiedzieć, lecz zalał ją słowotok Hermiony.

- Lena obudziła mnie i zrobiła mi rano awanture, że jakieś dziewczyny gadały o mnie i Malfoyu w bibliotece, powiedziała żebym go nie podrywała bo wiesz nie powinnam Ci mówić ale to Malfoy jest chłopakiem Leny... - z każdym słowem Hermiony oczy i usta Ginny otwierały się coraz szerzej - ... zrobiła mi awanture, ja się wkurzyłam i poszłam do łazienki prefektów i zgadnij kogo spotkałam. Draco Malfoya we własnej osobie w samym ręczniku, przeprosiłam go i chciałam wyjść ale on pchnął mnie na ściane i przytrzymał powiedział że Lena zrobiła mu awanture o wczoraj ja powiedziałam że nie miała o co a on na to że miała i... -dziewczyna przerwała aby nabrać powietrza w usta.

- I... no i co ci powiedział?

- Nic... pocałował mnie. - Hermiona klęczała przy łóżku Ginny, włosy miała potargane, oczy jej błyszczały a na policzkach rumieńce przybierały coraz to mocniejzy odcień.

- Ale Cie wzięło, stara.

- Że mnie wzięło to ja wiem, powiedz mi lepiej co ja mam zrobić, przecież Lena się z nim spotyka....




Created by *Darkness* for *Linkup*

Powered by *blog.pl*